Ten ogród powstał z tęsknoty za miejscami, do których chce się wracać myślami. Właściciele, którzy wiele podróżują po świecie, szukali nie dosłownej stylizacji, lecz emocji – tej samej, która towarzyszy im podczas spokojnych poranków w Prowansji czy niespiesznych wieczorów w Toskanii. Przestrzeń miała być naturalistyczna, swobodna, wręcz lekko dzika, jakby ukształtowana przez czas, a nie zaprojektowana od linijki.
Ogród położony jest w otulinie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, na styku lasu i otwartej przestrzeni, co nadaje mu wyjątkową ciszę i poczucie oddechu. Skarpa została zabezpieczona kamiennym murkiem, którego forma i faktura sprawiają wrażenie, jakby istniał tu od pokoleń. W murku zaprojektowano przejście w postaci kamiennego portalu – delikatnego łuku, który nie tylko spina poziomy ogrodu, ale też symbolicznie zaprasza do innego świata: wolniejszego, bardziej zmysłowego.
Ścieżki, murki i elementy małej architektury wykonano z naturalnego kamienia, z intencją nadania im patyny już w dniu realizacji. Nic tu nie jest nachalne ani nowe „na siłę” – wszystko ma wyglądać, jakby po prostu było na swoim miejscu. Całość otula bujna, kwitnąca roślinność: lawendowe fiolety, miękkie błękity, akcenty bieli i srebra, przełamane lekkością traw ozdobnych, które poruszają się przy najmniejszym podmuchu wiatru. Ogród żyje zapachem kwiatów, rozgrzanego kamienia i lasu tuż za granicą działki.
Wychodząc na taras, właściciele odbywają małą, sentymentalną podróż do swoich ulubionych zakątków świata. To miejsce spokoju i harmonii, w którym nic nie dominuje, a wszystko współgra – natura, kamień i światło. Rustykalny, kolorowy, pełen kwiatów ogród, który nie udaje Toskanii ani Prowansji, ale przywołuje ich atmosferę w najbardziej subtelny sposób. Tu czas płynie wolniej, a codzienność zostaje gdzieś daleko, za kamiennym łukiem.